wtorek, 30 sierpnia 2016

Mithril II

A właściwie powinnam napisać "Mithril cd." z widokiem na "Mithril cdn." ;) Pamiętacie go może? Rzadko robię takie minimalistyczne formy, ale połączenie fasetowanych labradorytów o mocnych ogniach z prostą oprawą z nicklowych Toho i oksydowanym srebrem spodobało mi się na tyle, że zrobiłam tych biżutów więcej. Znacznie więcej. I na pewno na nich nie poprzestanę 3:)
To komplet w całej okazałości:
I kilka zbliżeń, nie będę Was zamęczać zdjęciami każdego elementu :)

22 komentarze:

  1. Piękne, nie oddałabym nikomu ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie przecudne labradoryty!!!!a oprawa pięknie wydobywa ich blask:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takimi ślicznościami mogłabyś mnie zamęczać cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie powinnam wspominać że następny taki zestaw już niemal gotowy? :D

      Usuń
  4. im bardziej podziwiam tym bardziej chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych zostały już tylko dwie bransoletki, ale mam i nówki sztuki nieśmigane, więc coś dałoby się zrobić ;)

      Usuń
  5. Labradoryty są piękne a oprawiłaś je ślicznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niesamowite kamienie - pięknie je podkreśliłaś delikatną, niezwykle kobiecą oprawą! naprawdę przepiękne prace!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bransoletki mimo swojej prostoty, a może właśnie dzięki niej- są ... kurczę aż mi trudno odpowiednie słowo znaleźć... obłędne .

    OdpowiedzUsuń