Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peacock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peacock. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 stycznia 2026

Zimowe pawie

 Lata temu znajoma rękodzielniczka podzieliła się ze mną wzorem na wykonane brick stitchem pawie. Ostatnio w końcu poczułam wenę, żeby się za nie zabrać 😅 

Trochę zmodyfikowałam oryginalny wzór Barbary Elbe.


Wzór:
  • Barbara Elbe Beaded Images

czwartek, 15 czerwca 2017

Monara - labradoryt z pawim piórem

Jednym z moich planów biżuteryjnych na to lato jest biżuteria z piórami. Jak na razie idzie jak po grudzie, mam kilka innych pomysłów na wakacyjne kolekcje i oczywiście w efekcie nie wiem za co się zabrać. Dlatego po różowych kolczykach to dopiero druga pierzasta praca w tym roku. 

A powstała zupełnie przypadkiem - mam takie pudełko, są w nim materiały do aktualnie robionego projektu plus trochę kamieni - takich na które mam jakiś pomysł, więc włożyłam żeby były pod ręką, i takich, które bardzo mi się spodobały, więc włożyłam żeby o nich nie zapomnieć. Tak było z tym labradorytem - robiąc inny projekt sięgnęłam do pudełka i zaczęłam obracać ten kamień w palcach. Ma mocny, wielokolorowy ogień i od razu przywiódł mi na myśl pawia (teraz w sumie nie jestem pewna czemu :D ). Chwilę później wiedziałam już, jak mniej więcej będzie wyglądał ten naszyjnik i wzięłam się za zrobienie go w pierwszej wolnej chwili.

Dumna jestem z pióra (które na zdjęciach, za wyjątkiem jednego makro, niestety kompletnie nie wygląda :/ ) - "zwykłe" pawie pióra nie pasowały do koncepcji, więc wzięłam mieczowe - które mają to do siebie, że jedna ich strona jest piękna, gęsta, a druga składa się z kilku długich, rzadko rozsianych promieni. Więc dobrałam dwa pióra, oskubałam łysawe strony, ostrożnie skleiłam i potraktowałam całość impregnatem do sutaszu (pierwszy raz używałam impregnatu, ale dzięki niemu piór można delikatnie dotykać i nic im się nie dzieje, więc mam nadzieję że zapewni im dłuższy żywot).

wtorek, 3 września 2013

Falmarin

W założeniu ten naszyjnik miał być nieco stuningowaną wersją "Bezimiennego leśnego", ale w trakcie pracy koncepcja trochę się zmieniła.
Do jego wykonania użyłam labradorytu, kryształów Swarovskiego i oczywiście mnóstwa Toho ;)
Tym razem postanowiłam też biedactwa nie zostawiać bez imienia i tym samym powstała Falmarin - co w języku elfów oznacza nimfę.

Zdjęcie naszyjnika pojawiło się również jako składowa zdjęcia w tle na fan page'u jednego z moich ulubionych sklepów koralikowych, Kadoro, które wygląda tak:
A to Fall w pełnej okazałości ;)