niedziela, 23 października 2016

Ogień zaklęty w kamień II

Zgroza od jak dawna nie pokazywałam labradorytów, a przecież ciągle coś z nimi dłubię ;)
Garść tworów pojedynczych (a serie w toku ;) ).

Aira, prosta bransoletka z labem o naprawdę fenomenalnym ogniu
Abeille, pieszczotliwie zwana Pszczółkiem ;)
 Farget, nie doczekał się biedak lepszych zdjęć, pierścionek
i Taurea

12 komentarzy:

  1. Taurea jest cudna!!! Z wszystkich kamieni swoją oprawą potrafisz wydobyć ich naturalne piękno :)
    Gdzie się kupuje takie cudne kamienie?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Sprowadzam głównie z Indii, część zdobyczy odsprzedaję w grupie na facebooku, skrobnij maila to podrzucę namiar :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Ach te Twoje labradoryty... mogłabym patrzeć i patrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne są! Ta pierwsza prosta bransoletka jest naprawdę cudowna;))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Lab był wyjątkowo urodziwy, ciężko byłoby go zepsuć ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Pięknie oprawione kamienie :)

    OdpowiedzUsuń