czwartek, 31 marca 2016

Ogień zaklęty w kamień

Jakiś czas temu odważyłam się zacząć oprawiać labradoryty, których uzbierałam już całkiem sporą kolekcję. Oprawia się je bardzo przyjemnie, bo właściwie niczego nie potrzebują - same w sobie są tak urodziwe, że prosty oplot + taśma cyrkoniowa (moje małe zboczenie ;) ) w zupełności im wystarczą.
I tak powstało sześć wisiorów:
Nénar (w tym miejscu muszę się trochę poprodukować na temat niezwykłej urody tego laba, ma chyba wszystkie możliwe kolory łącznie z najrzadszym fioletowym, a "rysunek" kamienia przywodzi na myśl krajobraz jakiejś obcej planety)
Arda
Lahti
Honua
Nahele
i Sphère

18 komentarzy:

  1. Przepiękne wisiory, nie mogłam od nich oczu oderwać! ;) Ostatni skojarzył mi się z okiem smoka (może Smauga? ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      O, zupełnie inaczej mi się kojarzył :) Fantastyczne laby wyglądające jak oko smoka wykorzystuje w swoich pracach Lunarieen, mi się jeszcze nie udało trafić na taki piękny okaz

      Usuń
  2. Przecudne wisiory!!! Podziwiam :)))
    Chciałabym tak umieć :) Przymierzam się do tej techniki już od jakiegoś czasu. Mam już nawet pomysł na jeden wisior i nawet materiały już mam, ale boję się, że tak równiutko to mi nie wyjdzie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Zdecydowanie warto się przemóc, haft koralikowy daje fantastyczne możliwości. Ale jeśli jeszcze zupełnie nic w tej technice nie robiłaś lepiej najpierw użyć tańszych materiałów (szkła albo akrylu) i poćwiczyć, wbrew pozorom technicznie to jest zupełnie co innego niż beading i samo oplecenie kaboszonu jest na początku wyzwaniem (swój pierwszy prułam 3 razy zanim wyszedł w miarę przyzwoicie).
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Wszystkie co do jednego przepiękne i ty dodatkowo pięknie je podkreśliłaś :) Śliczne Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocze te wisiory, zazdroszczę talentu
    Próbowałam się zmierzyć z tą techniką , ale to nie takie proste :(
    Chylę czoła
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, jakiego talentu, wystarczy trochę wprawy :)
      Fakt, że haft wydaje się prosty dopóki się nie zacznie, ale jak już się przebrnie przez tych kilka pierwszych prac to później faktycznie zaczyna być prosto, grunt to nie poddać się na początku :)
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  5. Przepięknie oprawiłaś te cudowne kamienie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Labradoryty a Twoje są oprawione przepięknie, perfekcyjnie super.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne wisiory, zwłaszcza Arda skradł mi serce :) Podziwiam tym bardziej, że mnie trudno przełamać się do oprawiania labradorytów bo to tak piękne kamienie same w sobie, że aż boję się je "spsować".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ;)
      Też długo nie mogłam się przełamać, właśnie żeby ich nie zepsuć, zresztą dlatego przy labach trzymam się raczej niewielkich oplotów, żeby ich nie przytłoczyć - same w sobie są wystarczająco piękne.
      Spróbuj z jakimś, zdziwisz się, jak przyjemnie się je oprawia :)

      Usuń
  8. Jejciu, tyle piękności, że nie wiadomo gdzie oczy podziać! Ja nie wiem jak Ty się możesz z nimi rozstać, ja bym siedziała i na zmianę gapiła się i głaskała haha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne są te wisiorki, efekt końcowy jak z bajki

    OdpowiedzUsuń