piątek, 31 maja 2019

Vasaros

Rzadko robię cokolwiek w pastelach, to raczej nie moje klimaty, ale czasem nie sposób się oprzeć - kiedy kupiłam bazy geometryczne i cieniowane chwosty od razu wiedziałam, że powstaną z nich proste, letnie kolczyki. A przy okazji sięgnęłam i do mojego zapasiku jedwabiu sari - do tej pory nie bardzo wiedziałam, do czego go użyć, a do tych prostych bransoletek pasował idealnie 😊
(zdjęć dużo, bo i wersji kolorystycznych jest skromne 10 😉)

piątek, 3 maja 2019

Oczy Kota

Jak pewnie większość z Was wie, jeden ze sklepów z półproduktami do produkcji biżuterii - Royal Stone - co roku organizuje konkurs "kalendarzowy". Jedną z tegorocznych inspiracji był "czarny kot" - co prawda nie wyrobiłam się ze zrobieniem bransoletki na czas, za to w końcu wzięłam się za zrobienie jej zdjęć ;)

Wzór jest już dostępny na moim Etsy :) 

piątek, 29 marca 2019

Smoki III - dzieci ametystu

Już dobra chwila upłynęła odkąd ostatnio pokazywałam smoki, tymczasem na ametystach wykluł się świeżutki miot ;)

Chyba nigdy nie znudzi mi się robienie nowych wersji kolorystycznych :D

Komplet Synir
Fraisair
Erloa
Wzory:

piątek, 8 marca 2019

Meadhan

Jak chyba każdy rękodzielnik nałogowo zbieram różnego rodzaju materiały do wyrobu biżuterii. W tym kamienie półszlachetne. Jednym z moich ulubionych puzderek jest to z fasetowanymi kaboszonami. Rzadko coś z niego wyciągam (w końcu takie ładne kamienie, szkoda coś z nimi robić :D ), ale ostatnio nie mogłam się powstrzymać i wyjęłam dwa kaboszony lapis lazuli - okrągły i łezkę, ze stanowczym przekonaniem, że nadszedł ich czas. 
Jak to u mnie zwykle bywa nie miałam gotowego projektu - ot, ustaliłam że łezka ma być nad okrągłym, skierowana ku niemu ostrym końcem. I tyle, resztę wymyśli się w międzyczasie ;) 
I powstał Meadhan, trochę chyba w egipskim klimacie (a może to po prostu kwestia użycia lapisów).

piątek, 8 lutego 2019

Vorös

Ostatnio tyle się błyszczało, więc dziś dla odmiany coś mroczniejszego ;) 
Prosty komplet z hematytami - Vorös.

piątek, 1 lutego 2019

Ogień zaklęty w kamień V

I znowu pół roku upłynęło, odkąd pokazywałam coś z labradorytami. Wstyd! :D
A kilka ich w międzyczasie obrobiłam. 
Nie wspomniałam o tym poprzednio, ale wisior Meri był rezultatem swoistego wyzwania rzuconego przez Klientkę - marzył jej się wisior z ażurową oprawą, jak w tych medalionach, ale z dużo mniejszego kamienia. Rozwiązanie z medalionów nie wchodziło w grę, bo przy tak małej powierzchni ażury z najwyższego rzędu koralików zakryłyby połowę kamienia, więc musiałam wymyślić coś innego. I tak właśnie powstał wisior Meri z całkowicie ażurową oprawą. Od tamtej chwili mocno się w takie oprawianie wciągnęłam, i coraz więcej labradorytów zamiast peyota dostaje takie koronkowe wdzianka ;)
Dodatkowo, ta sama Klientka poprosiła o bransoletki do dwóch zakupionych przez siebie wisiorów, i tak powstały pierwsze bransolety z nowej serii.

Komplet Meri
Komplet Asphar
Komplet Glaesiyar 
Wisiory Dryadalis i Meregid
Järvi
Wisior Arbre doczekał się kolczyków do kompletu
I ostatni wisior, którego nie zdążyłam nazwać